Kot u weterynarza


 

Kot u weterynarza – przygotowanie i wizyta

 

kot u weterynarzKażdy właściciel przyzna, że wizyta z kotem u weterynarza jest wydarzeniem stresującym zarówno dla kota, jak i dla niego samego.  Nie tylko sam proces badania i przebywania bezpośrednio w gabinecie może być niezbyt przyjemnym przeżyciem. Także oczekując na wizytę nieraz jesteśmy zdenerwowani tym, jak czuje się nasz pupil w tym miejscu, ale także w jaki sposób zareaguje na obecność innych zwierząt w tym samym pomieszczeniu, tudzież czy nic nie grozi mu z ich strony.  To my znamy swego zwierzaka najlepiej  i nie chcemy narażać go na dodatkowy stres,  jak choćby próby pogłaskania przez innych czekających. Jest to i tak wystarczająco trudna sytuacja, więc warto zastanowić się, w jaki sposób pomóc naszemu kotu ją przetrwać, no i sobie samemu także.

Oto kilka praktycznych rad:

Przed wyjazdem z kotem do weterynarza.

  • Przed wizytą u lekarza warto się najpierw przygotować w domu, właściwie to  i kota i siebie. Jeżeli nie mamy jeszcze zbytniego doświadczenia z wyjściem z kotem w transporterze, to warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Do transportera włóżmy coś miękkiego, najlepiej jakiś kocyk, którego zapachy są znane naszemu kociakowi. I weźmy ze sobą zapasowy. Pod kocyk warto włożyć podkład. Podkłady są nieprzemakalne i można je kupić praktycznie w każdej aptece. Gdyby kociak się załatwił wystarczy usunąć kocyk wraz z podkładem i włożyć zapasowy zestaw. Wyobraźcie sobie, co się stanie np. mając dużego kota (a jako hodowcy kotów rasy Maine Coon wiemy coś o tym), który w stresie odda mocz będąc w plastikowym niewyściełanym transporterze podczas jazdy samochodem lub autobusem czy tramwajem, albo co gorsza taksówką. Wszystko zalane łącznie z siedzeniami i pływający kot w transporterze. A zapachy??? No i jeszcze kota trzeba zbadać!
    Warto jeszcze zabrać ze sobą jednorazowe rękawiczki i foliowe woreczki. A nóż będzie kupa.
    WAŻNE! Przewożąc kota samochodem bezwzględnie kot musi przebywać w transporterze, a transporter musi być przypięty pasami!

Kot jest już u weterynarza

  • Zawsze przyprowadzajmy naszego kota  „zabezpieczonego” w taki sposób, by nic mu nie groziło i nie był on zagrożeniem dla innych.  Kota należy przynieść w transporterze i dodatkowo w uprzęży (szelkach). Jeżeli transporter jest na tyle mały, że da się go schować pod krzesło w poczekalni, na którym siedzimy można to zrobić. Zwierzę będzie się wtedy czuło bezpieczniejsze. Nie będzie także narażone na zaczepki ze strony innych właścicieli pupili.
  • Nie zostawiajmy zwierzaka samego, starajmy się nie znikać z jego pola widzenia. Warto natomiast przemawiać do niego spokojnym, kojącym głosem. Zwierzę nie powinno swobodnie chodzić po poczekalni, nawet gdy jest pusta. Miejmy na uwadze to, że tam przychodzą zwierzęta chore i choćby z tego powodu nasz kot nie powinien mieć bezpośredniego kontaktu z podłogą poczekalni.
  • Tak samo w gabinecie, o ile nie jest to bezwzględnie konieczne, np. przyjechaliśmy na szczepienie. Jeżeli wyjmiemy naszego kota z transportera, to trzymajmy go na rękach. Pan doktor na pewno nie będzie miał nic przeciwko temu.
  • Jeżeli jest taka możliwość, dobrze jest umawiać wizytę telefoniczne, na konkretną godzinę. Wtedy nie ma konieczności czekania w kolejce i przyczyniamy się tym samym do zmniejszenia stresu. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Warto spróbować przychodzić do lecznicy w godzinach, w których zastaniemy najmniej pacjentów.
  • Jeżeli zwierzę ma swoją ulubiona zabawkę, pachnącą znajomo i przypominającą mu bezpieczny dom, dobrze jest umieścić ją w transporterze czy klatce na czas podróży oraz samego czekania na wizytę u weterynarza.  Czekanie umilą także niewielkie przysmaki, jeżeli oczywiście zwierzę ma apetyt i nie musi zgłosić się do gabinetu na czczo.
  • Warto już przed wizytą u lekarza budować pozytywne doświadczenia z tym związane. Można odwiedzić przychodnię bez konkretnego powodu, by kotek poznał otoczenie, lekarza, doznał czegoś przyjemnego (głaskanie, nagroda, miłe słowo pana doktora) i skojarzył sobie to miejsce z przyjemnymi bodźcami.z kotem u weterynarza
  • W poczekalni starajmy się nie okazywać zdenerwowania. Taki nastrój bardzo udziela się zwierzakom i przeżyjemy całe zdarzenie o wiele bardziej, co najczęściej nie jest niczym uzasadnione. Jako właściciele kotów, nieraz bardzo się stresujemy, choć po wizycie najczęściej okazuje się, że nerwy były zbędne. Postarajmy się nad tym zapanować.
  • Musimy się nastawić na nietypowe zachowanie pupila w czasie oczekiwania na swoją kolej do lekarza. Zwierzę może być agresywne, niespokojne, przestraszone, nawet jeżeli na co dzień wykazuje zupełnie inne cechy charakteru. Jeżeli jest odpowiednia pogoda, poinformujmy personel przychodni, że będziemy czekać na zewnątrz na swoją kolej. To na pewno zmniejszy stres zwierzęcia.
  • Nie bójmy się taktownie odmówić lub zwrócić uwagę, kiedy ktoś próbuje dotknąć czy pogłaskać naszego pupila. Spokojnie powiedzmy, że zwierzę jest chore (lub nieszczepione) i bardzo źle się czuje, czy potrzebuje spokoju. Choć tu zamknięty transporter załatwia sprawę. Nie każdy jednak go ma i ta sugestia jest kierowana do tych właśnie osób.
  • I jeszcze drobna uwaga, jeżeli nasz kot z reguły jest agresywnym zwierzęciem lub agresywnie reaguje na inne zwierzęta albo otoczenie innych ludzi, przed wizytą warto zadzwonić i przedstawić sytuację i reakcje kota. Często w takich przypadkach doktor chętnie umówi się na konkretną godzinę, albo przyjmie poza kolejnością. Nikt nie chce aby zwierzę się stresowało, a i inne zwierzęta w poczekalni zrobiły się nerwowe lub agresywne. A o doktora się nie bójmy, poradzi sobie.

Jeżeli zastosujemy się przynajmniej do części tych rad, wizyta z kotem u weterynarza przebiegnie bez większych zakłóceń. Warto wspomnieć o jeszcze jednej ważniej sprawie.  Jeżeli nasze zwierzę jest w bardzo ciężkim stanie, jest przywiezione z wypadku i wymaga natychmiastowej pomocy, nie wahajmy się poprosić lekarza oraz innych pacjentów o możliwość przyjęcia bez kolejki.  Jeżeli zaś podczas naszego oczekiwania, zjawi się taki „nagły przypadek”, uzbrójmy się w cierpliwość.

 

Jeżeli artykuł okazał się pomocny z góry dziękujemy za wszelkie wpisy, komentarze lub pytania. I życzymy wszystkim kociarzom jak najmniejszej ilości wizyt w gabinetach lekarskich.